Pobyt z dzieckiem w szpitalu

Wczoraj wysyłam z moim malutkim synkiem ze szpitala. Byłam tam 6dni i mam już serdecznie dość.
Jakie są w waszych szpitalach warunki dla matek, które są przy dzieciach?
W moim szpitalu mama śpi albo na krześle albo na pożyczonym materacu grubości 10cm. Można też spać na zwykłym łóżku, ale ta "przyjemność" kosztuje 50zł za dobę! Prawie jak nad morzem w sezonie.
Oczywiście nie ma możliwości zjedzenia obiadu, nie można też sobie kupić.
Matki, które karmią dzieci w wieku do 6o-cy przebywają za darmo, reszta płaci 10zł za dobę (za możliwość przespania się na krześle).
Jak jest w waszych szpitalach? Warunki są podobne, czy lepsze?
Bardzo jestem ciekawa.
pytanie zadane 10 kwietnia 2014 w Inne przez użytkownika adata22 (32,456)

26 odpowiedzi

+10 głosów
Gdy mój starszy syn miał 4 miesiące zachorował na zakażenie dróg moczowych.Także spałam na krześle,można było wypożyczyć łóżko polowe,ale było płatne nie pamiętam ile.Jadłam to co mi mąż przywoził.Po czterech dniach dziecko było na tyle dobre,że ordynator puścił nas do domu,ale na tej zasadzie,że jeszcze przez kolejne 5 dni musiałam codziennie przyjeżdżać na badania moczu.Ale lepsze to było niż spanie na krześle
odpowiedź 10 kwietnia 2014 przez użytkownika kasiula82 (25,524)
+9 głosów
Trafiłam z córeczką do szpitala, jak miała 4 tygodnie. Spędziłyśmy tam prawie tydzień. Ona w łóżeczku, ja na rozkładanej kanapie (opłata za pościel przez cały czas pobytu coś około 35zł- najlepiej wychodziło jak był dłuższy pobyt). Jedzenie we własnym zakresie (na szczęście była lodówka w której można było przechowywać swoje jedzenie), nie wspominając o sztućcach. Te mamy, które miały dziecko samo jedzące to mogły sobie coś skubnąć od swoich kiepsko jedzących maluszków. Prysznic w łazienkach dziecięcych - niezamykanych. Sale na których leżałyśmy - 3- i 4-osobowe całkowicie przeszklone (brak jakiejkolwiek prywatności). Personel w miarę w porządku, szpital w sumię odnowiony, ale...
Gdyby nie pomoc koleżanki i męża to pewnie umarłabym tam z głodu.
odpowiedź 10 kwietnia 2014 przez użytkownika IWOCYNKA13 (2,434)
+7 głosów
moja mała była w szpitaku gdy miała 13 miesięcy, był z nią mąż bo mi nie pozwolili lekarze zostać bo byłam w zaawansowanej ciąży. w sali gdzie leżała było łóżeczko, córa w nim spała, obok stało łóżko takie zwykłe, i mąż na nim spał, ale nie wiem czy to było łóżko typowo dla rodzica czy po prostu wolne łóżko, czekające na jakiegoś małego pacjenta. za dobę pobytu płaci rodzic 22 zł chyba... nie pamiętam, obiad dostawali jeden, wiadomoże mała tyle nie zjadała, to mąż coś tam od niej skubną.opieka była. ok, panie na każdy dzwonek przychodziły, miłe i pomocne. na szczęscie trwało to tylko 3 dni:) i do domu:)
odpowiedź 17 maja 2014 przez użytkownika olamama2 (66,862)
+9 głosów
U nas tak samo!
Z córką byłam- 3 tygodnie nam do roczku zostały. Nie karmiłam piersią. Więc mleko tez miałam swoje bo szpital nie miał tego mleka na stanie (bebilonu). Dziecko, które jadło już prawie wszystko nie dostawało obiadu ani śniadań ani kolacji! Oburzyło mnie To!
Za każdą dobę płaciłam 50 zł- za łóżko. Jedzenia też nie miałam- musieli mi przywozić. Zresztą dla córki też- bo na mleku samym by nie wyżyła...
Szlag mnie trafił w tym szpitalu!
odpowiedź 6 sierpnia 2014 przez użytkownika MamaWi (53,285)
+9 głosów
I dobrze, że byłam tam tylko 3 doby, bo bym tam zwariowała i umarła z głodu!
Szpitale nie są przygotowane na takie sytuacje więc nie wiem po co w ogóle istnieją!
odpowiedź 6 sierpnia 2014 przez użytkownika MamaWi (53,285)
+9 głosów
Nie dawali córce jeść? A dlaczego???
odpowiedź 6 sierpnia 2014 przez użytkownika adata22 (32,456)
+9 głosów
Ponieważ nie miała skończonego roczku!
Noż szczyt wszystkiego!
A w domu jadła kanapeczki, zupki, drugie dania...
A w szpitalu?
Mleko!!!!
Po czym mi spadła z wagi sporo.
Dobrze że przywozili mi czasami jeść to dzieliłam się z córką- ona zjadała tyle ile chciała a ja resztę.
odpowiedź 6 sierpnia 2014 przez użytkownika MamaWi (53,285)
+9 głosów
o matko... jak sobie przypomnę mój pobyt w szpitalu z synkiem kiedy miał 11 dni! koszmar, cały czas płakałam... dziecko malutkie a tu szpital. ja miałam łóżko chyba za 16 zł albo jak nie będę spać na łóżku to za darmo.. ale łaska...po czasie stwierdzam, że mogłam i tak nie brać tego łóżka, nie dość, że prawie nie spałam, jedynie jakieś 2-3h to łóżko było tak twarde, że przez 2 tyg po miałam obite biodro na którym spałam i siniaki... chyba na deskach było tylko przescieradło... tak wszystko czułam
odpowiedź 7 sierpnia 2014 przez użytkownika Katarynka (21,239)
+9 głosów
Przerażające jest to wszystko :/
W szpitalu w którym byłam to dzieci dostawały jedzenie, wszystkie bez wyjątku. Te malutkie dostawały duży słoiczek Hippa, a te większe normalny obiad. Co jak co, ale jedzenie powinni zapewnić dzieciom.
odpowiedź 7 sierpnia 2014 przez użytkownika adata22 (32,456)
+9 głosów
Ja niestety też miałam tą nie miłą przyjemność być w lutym z synkiem 8 tyg w szpitalu gdyż miał zapalenie krtani, a tak malusich dzieci się nie leczy w domu, zwłaszcza że przy obrzęku krtani grozi uduszenie. Byliśmy na sali 3 osobowej , czyli trzy łóżeczka dla dzieci, plus po jedynym rodzicu, czytajcie nie tylko mamusie, każdy z nas spał na własnych krzesłach rozkładanych ogrodowych, jeśli nikt nic nie miał musiał się zadowolić taboretem. Posiłków nie było tzn. można było sobie wykupić w szpitalnej stołówce, ale nikt nie mógł ich przynieść by zjeść, więc jeśli się ktoś decydował to musiał zostawiać chore dziecko by się posilić. Mi mąż przynosił obiady, bo on siedział w domu na l4 z córką, która też miała zapalenie krtani, które to przyniosła z przedszkola i zaraziła braciszka. Pobyt rodzica na całe szczęście nie płatny, ale za co płacić: za łazienkę w opłakanym stanie, tzn. tylko wc, nie było mowy by rodzic mógł się tam gdzieś wykąpać, czy właśnie za brak normalnego miejsca do spania. Gdyby w tej sali co mały leżał było o jedno dziecięce łóżko mniej można byłoby na spokojnie położyć na podłodze materace dla dwóch matek. Ale przecież  na oddziałach dziecięcych jest mnóstwo dzieci chorych i wszędzie gdzie się tylko da dokładane są szpitalne łóżka. My byliśmy na całe szczęście tylko 4 dni, dostaliśmy wytyczne i nas puścili bo zaczął szaleć rota wirus i dr prowadząca uznała że szkoda by było by mały złapał i całe szczęście. Jedyny minus bądź plus tego pobytu to zakup inhalatora, który od tamtej pory nie raz nas ratował przed szpitalem.
odpowiedź 7 sierpnia 2014 przez użytkownika aniunia811 (48,406)
Witaj!
Pierwsze kroki stawia Twoje maleństwo ale i Ty jako rodzic? Nie jesteś sam! Tutaj możesz zadawać pytania rodzicom i ekspertom oraz dzielić się wiedzą z innymi. Co więcej - za aktywność otrzymasz fantastyczne nagrody, upominki dla Ciebie i Twojego dziecka!

13,148 pytań

119,781 odpowiedzi

...